Redukcja dawek środków ochrony roślin i sporządzanie mieszanin Katarzyna Kupczak




Redukcja dawek środków ochrony roślin i sporządzanie mieszanin Katarzyna Kupczak




Odsłon: 2103 | Ocena: 5 | Czas: 14m 58s |


Szukaj




Dyskusja:


Redukcja dawek środków ochrony roślin i sporządzanie mieszanin Katarzyna Kupczak Producenci jabłek nie tylko powinny dbać o właściwe odmiany, duży udział drzewek na hektar, który zapewnia wysoki plon jabłek o właściwej zachęcającej barwie, jędrności, smaku. Trzeba wziąć pod uwagę także inne czynniki, które zachęcają konsumentów do wzięcia siatki jabłek do koszyka, mimo, że mają w nim mandarynki. Jednym z głównych czynników jest zapach. Zapach, barwa, świeżość, wyborny smak zachęcają przyciągają konsumenta do półki, znany smak odmiany przypomina, że warto kupić dodatkowe owoce. Dobry zmysł węchu pozwala bezbłędnie określić, które owoce były pryskane środkami chemicznymi, owoce takie nie zachęcają do kupna.
Problem stosowania środków ochrony to nie tylko wyczuwalny zapach, charakterystyczny smak skórki i powierzchniowy smak miąższu, ale także problem toksyczności, pozostałości na jabłkach i w jabłkach środków ochrony roślin.
Badacze, naukowcy, którzy prowadzą liczne wykłady nie zauważają problemu, nie zachęcają producentów jabłek do ograniczenia albo zaniechania stosowania chemicznej ochrony sadów. Oni tych jabłek chyba nie jedzą, nie wiedzą z czym je się te jabłka. Coraz więcej Polaków poszukuje produktów żywnościowych „czystych chemicznie”, zauważa, że pokarm powinien mieć wartość odżywczą ale także leczniczą. Świadomość odnośnie zagrożeń żywnościowych rośnie. Coraz więcej jest schorzeń przewodu pokarmowego, problemów narządowych, nowotworów niewiadomego pochodzenia. Niewielu zauważa, że schorzenia przewodu pokarmowego mogą mieć związek z zanieczyszczonym pokarmem. Badania dowiodły, że niektóre substancje czynne środków ochrony roślin są rozpoznawane przez organizm człowieka jako estrogeny, przyczyniając się do otyłości, zaburzają gospodarkę hormonalną. Substancje te kumulując się z czasem w narządach, wywołują zaburzenia w ich funkcjonowaniu.
Jeśli eksport jabłek jest ograniczany, trzeba walczyć o polskiego konsumenta, ale produkt powinien być czysty i zdrowy. Jeśli sadownik chce utrzymać się na rynku, nie może zabiegać tylko o własny interes, żeby wyprodukować dużo i po dobrej cenie, ale musi wziąć pod uwagę interes konsumenta, który chce zjeść dobry, po przystępnej cenie produkt, który będzie odżywczy i leczniczy, nie zagrażający zdrowiu konsumenta. Produkt o dobrej jakości zauważa się z daleka, zapach przyciąga.
Należy prowadzić badania w celu poszukiwania składników czynnych pochodzenia naturalnego, które będą chroniły sad i konsumenta produktów wytworzonych w sadzie. Nie musimy brać przykładów w tej kwestii z USA, krajów Europy zachodniej czy południowej. Wielu może obawia się w tej kwestii o wysokość plonów i stan owoców, a niewielu zauważa względy zdrowotne produktu. Na licznych pokazach dla sadowników, w tym w Sadzie Doświadczalnym SGGW jako najważniejszy elementy produkcji sadowniczej promuje się różne rozwiązania opryskiwaczy. Naśladowanie przez rolników, sadowników „ przemysłu rolniczego, sadowniczego” Europy Zachodniej, tzw. pełnej ochrony chemicznej zasiewów i sadów do dobrej przyszłości tej branży nie prowadzi. Ochrona chemiczna zmniejsza pracochłonność, ale zmniejsza bioróżnorodność, zwiększa kumulację pestycydów w ziemi, w roślinach i owocach. Podejrzewam, że w Europie zachodniej nie ma wielu autorytetów moralnych w tych dziedzinach, którzy dbaliby o własny interes dbając o interes konsumenta, czyli jego zdrowie i życie. Sadownik nie musi dostosowywać się do rynku, on musi produkować to co mu smakuje i jego rodzinie, sąsiadom, i co sam zjada. Sadownik powinien być fanem swojego produktu, on powinien sadzić to co lubi jeść, co mu smakuje i wie, że z produkcji tych smaków nigdy nie zrezygnuje. Świadomy sadownik poszukuje nowych smaków, nowych odmian, nowych pomysłów. Producent jabłek chce tylko wyprodukować dużo, tanio, uzyskać najwyższą cenę, nie obchodzi go zdrowie konsumenta, albo nie ma świadomości szkodliwości stosowanej chemii, może dlatego, że żaden wykładowca nie ośmieli się podjąć tego tematu, z różnych przyczyn.
Warto te tematy podejmować na spotkaniach sadowników, żeby polskie sadownictwo było niezawodnym konkurentem na rynku światowym, spełniające najwyższe standardy. Tylko uczciwa produkcja pozwoli utrzymać się na rynku przez lata.
Tylko najlepszy produkt jest wystarczająco dobry, żeby konsument wziął go do ręki i koszyka, mimo, że ma już w nim siatkę mandarynek. Napisałem to z troską o polskie rolnictwo, sadownictwo, zdrowie polskich konsumentów.